4 czerwca 2018

Kwietniki dwa


Moda na "urbanjungle" trwa i coraz bardziej się rozrasta ( dosłownie)
Ja także przedzieram się przez roślinność w moim mieszkaniu,
a parapety pękają w szwach, i nie zmieszczą już ani jednej, maleńkiej roślinki.
Dlatego zielenina zaczyna u mnie zwisać z sufitu, bo to jedyny wolny i nienaruszony obszar.
Ostatnio więc kombinuję w czym by tu je zawiesić, i z tej okazji poczyniłam szybkie DIY.



W TYM CELU POTRZEBNE BEDĄ:
stary koszyk 
gruby sznur ( jak dla wisielca)
resztki farby
pędzel
Malujemy koszyk by nie wiało od niego nudną wikliną (sposób dowolny)
Ucinamy dwa kawałki sznurka, i przeciągamy w szparkach koszyka,
coś jakby sposób na huśtawkę. Na koniec wiążemy grube supły i gotowe.
Teraz dopiero robimy słodkie oczy do męża, by zamocował nam haka na suficie:)



Kwietnik miał wisieć w sypialni, ale ostatecznie skończył w kuchni z inną roślinka na karku.
Natomiast paprotka zawisła w sypialni, lecz w innym kwietniku, ( nadążacie za mną?) 
Drugi kwietnik to stary, prl-owski , sznurkowy zwis. Pamiętam że nawet w klasie takie wisiały,
i były dyżury do podlewania roślin. Najpierw chciałam makramowy, ale tyle osób je ma, że mi się najzwyczajniej w świecie odechciało. A taki ze starego, dziwnie pachnącego sznurka mało kto jeszcze posiada.



Na końcu wisi coś a'la główka cebuli hihi, normalnie niezły czad.
Cebulowy kwietnik to prezent od M. Nie mógł już znieść mojego biadolenia i zamówił na OLX.
Teraz dynda sobie dumnie w sypialni z paprotką w środku. PRL całą gębą.



I jeszcze raz kwietniczek z koszyka.
 Obfocę dziada jak zwisa w kuchni i także się pochwalę.




I co sądzicie? 
Który ładniejszy?  (zniosę gorzkie słowa krytyki:) 
Pozdrawiam i do następnego.

Adriana
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...