31 maja 2018

Skoczek

Czy ja robię renowację? , raczej nie.
 Renowacja to profesjonalne przywrócenie pierwotnego wyglądu mebla.
Nakładanie politury (czego nigdy nie robiłam), sztukowanie nóżek czy blatów.
W takim razie co ja robię? Prędzej odnawiam a raczej odpicowywuję według własnego ''WIDZI MI SIĘ''. I tak też postąpiłam z tym krzesłem.
 Panie i panowie przedstawiam Wam SKOCZKA.



Kultowe krzesło Skoczek projektu Juliusza Kędziorka,
 zaprojektowane w 1964 roku dla uczczenia sukcesów polskich skoczków narciarskich.
 Sygnowane pierwotnie jako GFM-57, później stało się  typem 200-203.
 Produkowane masowo w latach 60-70 przez Zamojskie Fabryki Mebli.
Tyle z historii o tym pięknym mebelku, bo chcę Wam pokazać jak odpicowałam mojego Skoczka.



Miałam dużo szczęścia bo trafił mi się egzemplarz w stanie prawie idealnym, ale opowiem Wam po kolei jak to było. Mój Skoczek był bardzo brudny ale tapicerkę miał oryginalną i do tego w super stanie.Postanowiłam więc ją uratować. W tym celu musiałam obedrzeć jegomościa ze skóry i wyprać mu ubranko.


Jak już oskórowałam kolesia, wyszło na jaw to czego się spodziewałam.
Wysypała się sproszkowana od starości i pierdzenia gąbka. 
Także resztę operacji wykonałam w wannie.



Zdarłam ostrą szczotką gąbkę z formatki i oparcia.
Gąbka w proszku schodziła idealnie, przy czym zdążyłam się parę
 razy zaciągnąc 50-letnimi bąkami bo oczywiście robiłam to bez maski.
Tak wyglądała formatka i oparcie po oczyszczeniu.



Zachowałam też oryginalną sygnaturę. 
Tak to się chyba profesjonalnie nazywa:)


Następnie przyszła pora na pranie materiału obiciowego.
Nie pamiętam już ile razy prałam i płukałam, ale chyba po jakimś 20 razie  
woda zaczęła się przejaśniać i ukazał się pierwotny kolor tapicerki.

 
Później wycięłam i nakleiłam nową gąbkę.
 Mąż miał w piwnicy i nie musiałam kupować.
Kocham tą naszą piwnicę:)


Pozostało tylko nabicie czyściutkiego materiału 
i skręcenie w całość krzesła. 
Jeśli chodzi o tapicerowanie to nie wiem jak robią to profesjonalni
tapicerzy,  ponieważ w pojedynkę nie da się porządnie naciągnąć tkaniny. 
Także musiałam wykorzystać małżonka, ja naciągałam on władał takerem.


Efekt finalny przedstawia się tak.
Drewnianego szkieletu nie ruszałam, chciałam zachować oryginalny lakier
. Z drobnymi ryskami i przetarciami  które nadaja mu tylko uroku,
świadcząc o jego wieku i szlachetności.


 I jeszcze kilka ślicznych detali z bliska.


I jak Wam się podoba? 
Bo ja jestem zachwycona i wędruję z nim po całym mieszkaniu.
To do sypialni , a za chwilę w livingu.
Wszędzie chciałabym go miec;)


Ale się rozpisałam, jak nigdy chyba wcześniej.
Kto dotrwał do końca ten mistrz:)
 Pozdrawiam kochani 
.
Do następnego .

14 komentarzy:

  1. Super :D Uwielbiam te krzesła, mam ich 6 i nikomu nie oddam ;))) Nie tylko świetnie wyglądają, ale i są ,,przewygodne,, :D
    Pozdrawiam ciepło, Agness <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślicznie!
    <3
    I szacunek, że Skoczek pozostał Skoczkiem, odmłodziłaś go ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie odnowiłaś skoczka.:) Ja też lubię dawne klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne krzesło z historią.

    OdpowiedzUsuń
  5. szacun, że uratowałaś tą starą tapicerkę, to jest właśnie profesjonalna renowacja, bo odtworzyłaś dokładnie oryginał, pięknie wygląda ten musztardowy kolor, jednak co pierwowzór to pierwowzór! no i ty w jego sąsiedztwie promieniejesz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie wygląda to krzesełko z taką historią. Śrubeczki są mi znajome bo wiekowe krzesła ( pewnie z tej samej epoki :-)) mojej mamy takie mają.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam te krzesła, kiedyś były bardzo popularne. Dziś to rarytasy.

    OdpowiedzUsuń
  8. ooo tu chylę czoła że prałaś a nie zmieniłaś na nową tkaninę!
    Jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak wszystko oryginalne, to wszystko;)

      Usuń
  9. You made great progress.This is really pretty and good idea on site !

    ดูหนังออนไลน์

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...