30 listopada 2017

Pieczona dynia hokkaido

Dzisiaj kochani dla odmiany będzie kulinarnie.
Jak jesień to koniecznie musi być dynia.
Dlatego chciałam pokazać Wam prosty jak drut,
przepis na pieczoną dynię hokkaido.

Wybrałam tę odmianę dyni, ponieważ jest słodsza
 i nie trzeba jej obierać ze skórki.

Dynie wystarczy umyć, przekroic na pół i wydrążyć środek wraz z pestkami.
Pokroić można dowolnie w kostkę lub plastry.
Następnie w  miseczce wymieszaj oliwę, sól, pieprz, 
przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, oregano, majeranek i bazylię.

Wszystko razem mieszamy i wykładamy do naczynia do zapiekania.

Na koniec posypujemy z wierzchu cebulką dymką i wkładamy
do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy 20 do 30 min w 200 stopniach ,
 co jakiś czas mieszając.


Pod koniec pieczenia można posypac też startym , żółtym serem.
Pamiętajcie tylko że to wersja bardziej kaloryczna ale o wiele smaczniejsza:)


Taka dynia świetnie smakuje sama (podawana np.z dipem majonezowym)
lub razem z ziemniaczkami i tradycyjnym schabowy.
Pestki natomiast się suszą, Może coś z nich kiedyś wyrośnie.
 Przepis zaczerpnięty ze strony WINIARY.PL,
wypróbowany i skonsumowany osobiście przeze mnie.

Uściski.

Adriana

28 listopada 2017

Czas na wnętrze po raz drugi

Minął rok i po raz drugi moja pucołowata twarz straszy w miesięczniku" Czas na wnętrze":)
Oczywiście znalazłam się w bardzo doborowym i znakomitym gronie.
Wydanie listopadowe, jeśli ktoś miałby ochotę pobiec do kiosku i kupić:)

Pamiętajcie, dział HIPERBLOG to same gwiazdy:)


W tym miejscu chciałabym podziękowć Kasi Sojce
 za wyłuskanie z całego morza blogowych inspiracji DIY mojego, skromnego pieńka,
z którego powstał nawet fajny kwietnik na balkon.


A w gronie Vipów razem ze mną mieli zaszczyt znaleźć się:
Ela i Mateusz z bloga  WNĘTRZNOŚCI 
Ola z bloga  FUEL
Magda z bloga  WNĘTRZA ZEWNĘTRZA
Agnieszka z bloga  FAJNE WNĘTRZE  
Patrycja z bloga  CIASNE ALE WŁASNE
 i JA :) 

Uściski mocne
Pozdrawiam 

Adriana

15 listopada 2017

Boho regał

Dziś krótki wpis o tym jak odmienić tudzież odpicować, zwykły sosnowy regał.
Mebel ten jest made in Jysk i mam go jakieś 15lat. Czyste sosnowe drewno, 
nieskalane lakierem czy innym tego typu mazidłem. Nic tylko brać i malować:),
no i wziełam. Kto mnie zna ten wie że lubię trwałe efekty, 
dlatego stawiam na farbę alkidową.


Zawsze jest to alkidówka z Jedynki,
 która po pomalowaniu jest praktycznie nie do zdarcia.
Regał nie wymagał szlifowania, dlatego pozostała mi sama przyjemność malowania.

Oczywiście zapomniałam zrobić zdjęcia PRZED,
 jak się zreflektowałam to zostaly mi dwie półki i tył.
Myślę jednak, że jak wygląda czysty regał sosnowy, każdy wie.
Także te dwie, marne fotki w zupełności wystarczą.

Żeby uzyskać taki kolor, musiałam dodać do jasnej zieleni kroplę czerni.
W rzeczywistości  regał jest bardziej zielony, 
ale zdjęcie było robione w pochmurny dzień i przekłamało kolor.

A teraz mam do Was questa, pomóżcie proszę.
Sprzedawać go czy nie sprzedawać?
Żeby jeszcze mieszkanie mogło sie rozciągać niczym guma w gaciach, 
to nie byłoby problemu, ale zwyczajnie nie mam na niego miejsca.
A jeśli sprzedawać to za ile? Czy liczyć taniej jak za nowy, czy doliczyć malowanie?
Myślę że 300zł to uczciwa cena, ale mogę się mylić.
Liczę na Wasze sugestie.
Piszcie kochani szczerze co mam robić. 
A może ktoś jest zainteresowany kupnem?
W końcu z wykształcenia jestem technik-handlowiec:)
I kto jak nie ja sprzeda taki śliczny, boho regał.

Ściskam Was mocno i do następnego.
Adriana. 

11 listopada 2017

Kolorowe gałki kredensu

Od pewnego czasu zaczęły mi przeszkadzać. Jednolite i czarnobiałe, wręcz nudne.
 Musiałam je wymienić, to było silniejsze ode mnie.

A że miałam jeszcze garść starych, drewnianych uchwytów,
nie zawahałam się ich użyć.

Oczyściłam papierem ściernym ze starej farby i pomalowałam każdy na inny kolor.
Najbardziej podoba mi się to że gałeczki nie są jednakowe.
Różnią się kształtem i kolorem.

Puściłam wodze fantazji i dwie z nich pomalowałam we wzorki.
Taka ze mnie sprytna bestia:)

Teraz kredens wygląda o niebo lepiej.
 Różnokolorowe uchwyty to był strzał w dziesiątkę.

Do metamorfozy użyłam farb akrylowych, papieru ściernego,
gąbeczkę do naczyń i pędzelka z eye linera do malowania wzorków.

A tak uchwyty wyglądały wcześniej, można naocznie podejrzeć TUTAJ

Które Waszym zdaniem lepsze, czarnobiałe cyferki, czy kolorowe różności?
Dajcie znać, jestem ogromnie ciekawa.
A tymczasem pozdrawiam i do następnego.

Adriana.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...