24 lipca 2016

Kredens

Kochani, po małej przerwie w blogowaniu wracam w wielkim stylu. Odnowiłam stary kredens z lat 20- stych i muszę przyznać iż jest to największy mebel jaki dotychczas odpicowałam. Ale może zacznę od początku, bo tak by przynajmniej wypadało:) 

Nabyłam to cudo po długich poszukiwaniach w sieci i na targach staroci. Starych kredensów jest multum na olx  czy allegro ale zawsze coś mi w nich nie pasowało. To za szeroki, za mocno rzeźbiony, na kulistych nóżkach lub mocno zdezelowany. Aż w końcu pojawił się ON, ręcznie robiony przystojniak z lat 20-stych. Na dodatek w przyzwoitym stanie i w moim mieście. Oczywiście oszalałam, bo jakże by inaczej:)
Kupiłam go w listopadzie. Mąż mi go rozkręcił. Wyciągnął stare, rozbite i na dodatek zielone szybki z witryny. Potem  porządnie go umyłam i... na tym koniec. Tak przeleżał ze 4 mce w suszarni bo  nigdy nie miałam czasu się za niego zabrać. Ale pewnego dnia zwarłam posladki i się zmobilizowałam:) Musiałam go oczyścić ze starego lakieru. Ręcznie, bo szlifierka robiła hałas na cały budynek i sąsiedzi by mnie znienawidzili:)

Ręczne szlifowanie tak dużego mebla to istna katorga. Zrozumie tylko ten kto sam odważył się spróbować. Później musiałam pozaklejać szpachlą do drewna wszystkie otworki po robaczkach, dziurki po kluczach i ubytki.Tak przygotowany mebel pozostało mi tylko odkurzyć, porządnie powycierać i dopiero wtedy był gotowy  do malowania. Nie zrobiłam tego jakoś super profesjonalnie. Bez farb podkładowych których nigdy nie używam czy  innych bajerów. Jeśli natomiast chcecie obejrzeć profesjonalne podejście do tematu zapraszam do Beatki z bloga HUNGRY FOR IDEAS. Ta kobieta po prostu wymiata. Woskuje, uzupełnia ubytki forniru, czyści pasta do metalu dekory aż nie nadążam zapamiętać:) Ja natomiast tradycyjnie wałeczek gąbkowy, pędzelki i koniecznie śmierdząca  farba alkidowa z Jedynki. Moja ulubiona bo po malowaniu trzyma na amen i nic jej nie ruszy.

Uchwyty tez zrobiłam sama. Wykorzystałam w tym celu zwykłe gałeczki sosnowe, naklejki cyferki jako szablon i farby. Sposób ich wykonania w skrócie pokazałam TUTAJ.

Kredens jest pojemny i pomimo mojego niezbyt profesjonalnego podejścia do sprawy, wyszedł naprawdę super:) a Wam kochani, jaki największy mebel udało się odnowić?
Pochwalcie się tymi szafami i łożami małżeńskimi:)
Pozdrawiam
Uściski
Adriana

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...