21 lutego 2016

Skrzyneczka z plusem

Każda z Was moje drogie, pewnie doskonale  orientuje się co to jest motyw szwajcarskiego krzyżyka ( swiss cross). Wzór ten ostatnio króluje na salonach i nie tylko :). Ja zachwyciłam się nim już jakiś czas temu. Ozdobiłam w ten sposób swoja starą tacę. Kto nie widział można podejrzeć TUTAJ.
Nadal jednak było mi mało. Dlatego na warsztat  wzięłam skrzyneczkę po winie.  Pokazywałam ją na początku mojego blogowania TUTAJ. Pastelowy różowy jednak mocno mi się już znudził,.Także maznęłam ją tradycyjnie na biało, a na środku nabazgrałam czerwony plusik.

A było tak. Różową skrzyneczkę na biało przemalowałam już jakiś czas temu. Potem narysowałam ołówkiem na środku równy krzyżyk.

Później okleiłam kontury taśmą maskującą i kawałkiem gąbeczki napaćkałam w środku czerwoną farbę i tyle.
Może jakoś strasznie dupy nie urywa, ale kojarzy mi się teraz ze starą apteczka  i przez to fest mocno mi się podoba:) A TUTAJ można podejrzeć więcej cudownych inspiracji z wykorzystaniem owego krzyżyka.
A Wy lubicie ten motyw, czy raczej jest to wzór który nie przypadł Wam do gustu?
Pozdrawiam i ściskam mocno.
Adriana.

14 lutego 2016

Znowu scandi talerzyk i znalezisko męża.

Uważam że motyw choinki nie jest zarezerwowany tylko na święta, bo jest to wzór typowo skandynawski. Dlatego gdy parę dni temu w zaprzyjaźnionym komisie znowu natrafiłam na drewniany talerzyk postanowiłam go właśnie w ten sposób ozdobić.

Talerzyk tym razem był jeden i trochę większy.Coś jak talerz obiadowy.Kosztował 2 złote.

Okleiłam go choinkami wyciętymi z okleiny. Całość pomalowałam czarną farbą .
Później zdjęłam naklejone choineczki i powstał taki oto dekoracyjny talerzyk na ścianę,

Drewniane choineczki na czarnym tle.Talerzyk pasuje do dwóch wcześniejszych .

A tu jeszcze rzut okiem na moją czarną ścianę. Ostatnio mam fioła na punkcie wszelkich kaktusów.Uważam że są piękne.
Na koniec muszę się z Wami podzielić wiadomością o moim nowym nabytku.Wczoraj pod wieczór mój małżonek wyszedł na spacer z psem a lało jakby prosto z wiadra. I nie zgadniecie z czym wrócił? Pod blokiem koło śmietnika stały trzy fotele. Dwa z nich to zwykłe kwieciste brzydale, ale trzeci to klasyczny Śnieżnik lub jak kto woli Lisek. Tak, tak, oryginalny fotel projektu Hanny Lis. Sama nie mogłam w to uwierzyć.Wyobraźcie sobie jak piszczałam z radości. Powiedziałam że już nic nie chcę na walentynki, bo to jest prezent idealny.

Fotel ma lekko zniszczone górą drewniane podłokietniki, ale to jest tylko do przeszlifowania i pomalowania. Widać że tapicerkę i gąbki ktoś już wymieniał ale gust miał fatalny:) Już go widzę w szarym obiciu i z szarymi skarpetkami :) A stał biedaczek  zapomniany w strugach deszczu. I co Wy na to? Bo ja do teraz nie umiem uwierzyć jak można było takie cudo wyrzucić na śmietnik. Jak go poddam metamorfozie to na pewno się pochwalę.
Pozdrawiam i do następnego razu.
Adriana.

7 lutego 2016

Matrioszki po raz drugi

Nie uwierzycie ale znowu weszłam w posiadanie matrioszek. Tym razem udało mi się upolować cały komplet. Stały sobie zapomniane w sklepie z używaną odzieżą. Cena to kosmiczne i niewiarygodne 3 zł :) dlatego nie mogłam przepuścić okazji.

A wyglądały tak.

Taki dziwny matrioszkowy zwierzyniec w którym ujrzałam potencjał :) bo był oczywiście w opłakanym stanie. Farba łuszczyła się z nich przy każdym dotyku. Dlatego musiałam ją najpierw zeskrobać ręczną cykliną a potem użyć papieru ściernego. Dopiero wtedy uzyskałam gładkie, drewniane laleczki.
Teraz mogłam zacząć działać. Malowanie to najprzyjemniejsza część takiej metamorfozy.
Farb nie kupowałam. Użyłam resztki tego co mam w domu. Główki pomalowałam ulubioną farbą tablicową, by móc czasem zmienić ich oblicza.

Dajcie znać czy się Wam podobają .
Ściskam.
Adriana.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...