24 stycznia 2016

Gdzie zawiesiłam lampę warsztatową

W sumie  miałam to już od jakiegoś czasu zaplanowane, ale jak przyszło co do czego to naszły mnie wątpliwości. A miało być standardowo. Loftowa lampa warsztatowa, plus drewniany wspornik do półek z Ikea. I właśnie ta standardowość nagle wydała mi się jakaś taka oklepana i pospolita. Takich lamp  w sieci są ogromne ilości a ja, jak już zdążyliście zauważyć uwielbiam rozwiązania nietuzinkowe. I jak to często bywa rozwiązanie tymczasowe stało się tym docelowym.

Owinęłam kabel lampy naokoło półki Lack i pociągnęłam w dół aż do gniazdka. Lampa podyndała tak parę dni i nagle mnie olśniło. Jest pięknie, jest super i tak już zostanie:)

Prosto, łatwo i wydaje mi się że efektownie:) Tylko zdjęcia masakryczne, sztucznie podświetlone bo pogoda że ciemno jak w d...e  u czarnoskórego pana:) Także więcej już nie zamieszczam.
Ściskam Was mocno.
Adriana.

17 stycznia 2016

Szafka ukończona


Ukończyłam ją!!! Mała szafka z lat 60- tych którą mogliście przedpremierowo zobaczyć  TUTAJ , jest gotowa. Bardzo ciężko było ją doprowadzić do stanu używalności.To już drugi mebel z tamtego okresu (pierwszym była półka do łazienki), z którego bardzo opornie schodziła stara farba. Nie wiem czy to zbieg okoliczności, czy  tamtejsza metoda ale i jeden i drugi mebel był pokryty najpierw jasno żółtą, a potem białą farbą. Biała warstwa schodziła nawet względnie, za to żółta zszargała mi nerwy i doprowadziła na skraj załamania nerwowego:) Musiałam użyć opalarki, ręcznej cykliny i papieru ściernego, a na koniec straciłam czucie w rękach:) Ale postanowiłam że albo ona, albo ja.

Tak wyglądała przed starciem ze mną.

Pooczyszczeniu pomalowałam ja moją ulubiona farbą alkidową z Jedynki w kolorze białym.
Dorobiłam uchwyt ze starej drewnianej gałki meblowej. W tym celu użyłam farby akrylowej czarnej i literek do naklejania. Na koniec musnęłam  lakierem satynowym by literka się nie odlepiała.

Uważam iż wygrałam tę walkę. Szafka docelowo zawiśnie na ścianie, prawdopodobnie w kuchni.Będzie z niej idealny mebelek na lekarstwa. A jak apteczka:)

I jeszcze  ulubiona roślinka, szczawik trójkątny. Przywieziona od mojej cioci jako maleńkie ziarenko. Uwielbiam ją fotografować.

Udanego i miłego wieczoru Wam życzę kochani.Odpoczywajcie i ładujcie baterie przed poniedziałkiem.
Pozdrawiam. 
Adriana.

10 stycznia 2016

Skarby z jarmarku staroci

Moi drodzy! W dniu dzisiejszym wpadam tu tylko na chwilę by pochwalić się  zdobyczami z wczorajszego Bytomskiego Jarmarku Staroci.

Udało mi się nabyć trzy rzeczy.Pierwsza z nich to stara, bakelitowa lampa warsztatowa z prl-owskiego Prodrynu. Ma pięciometrowy kabel i już wiem że zawiśnie w salonie na wsporniku. Na pewno zdam Wam fotorelacje :)
Druga rzecz to finezyjnie zardzewiała stara forma do babki. Mój małżonek nie umiał pojąć na co mi ona :)

Super dekoracyjna rzecz do kuchni, ale nawet nie marzę by mój  mąż to zrozumiał:)

Trzeci drobiazg to jak już zdążyliście zauważyć malutki szyldzik z numerkiem. Handlarz miał ich wiele i w różnych kolorach, ale ta trzydziestka ósemka najbardziej mnie zauroczyła:) No i do tego  cudownie obdrapana czerwona farba. Czego chcieć więcej.

A Wy co myślicie o moich sobotnich łupach. Kupilibyście, czy też może nie?
Pozdrawiam.
Adriana.

1 stycznia 2016

Dizajnerski zegar z PRL-U

Macie  dosyć świąteczno - noworocznych wpisów? Bo ja przyznam się bez bicia że już trochę tak. Dlatego dziś będzie o starym, radzieckim zegarze.Teraz jednak sobie  myślę że w sumie to zegar także kojarzy się z upływającym czasem i nowym rokiem.W każdym razie wpis noworoczny czy  nie, muszę Wam się nim pochwalić.

Zegar firmy Majak produkcji radzieckiej, prawdopodobnie z lat 70- tych. Gdy go zobaczyłam na OLX nie umiałam myśleć o niczym innym, i jak się domyślacie zaraz go kupiłam. To był  podręcznikowy przykład miłości od pierwszego wejrzenia :) Jest wprost fantastyczny i na wysoki połysk. Muszę tylko wymienić mu sznurek na czarno biały (coś jak w starym żelazku) lub ognisto czerwony.Wszystko zależy od tego jaki sznurek dostanę, bo z tą pierwszą wersją może być ciężko.

A tu trochę kadrów mojego osobistego PRL-U.


Szyld o bezpiecznikach wygrany już jakiś czas temu u negatyfffki z bloga'' D.I.Y po Polsku czyli coś z niczego'' Jest to tablica z  opuszczonego, starego tartaku, oryginalna i cudowna. Idealnie wpasowała się w klimat mojego salonu.

I to by było tyle na dzisiaj. Pierwszy wpis w tym roku zaliczony i odhaczony .
Pozdrawiam Was cieplutko i  noworocznie.
Adriana.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...